Ależ się cieszę. Udało mi się zaprosić Pana redaktora Jerzego Majewskiego z Gazety Wyborczej, znanego warsawianistę do napisania kilku słów o historii ulicy Chmielnej. Jego tekst, który zamieszczam poniżej jest bardzo ciekawy - pokazuje historię ulicy przez pryzmat ludzi i wydarzeń. Tekst ten jest dopiero pierwszym z przewidzianego cyklu. Kolejne artykuły będą szerzej opowiadać nam o historii poszczególnych budynków :) Panie Jurku - serdecznie dziękuję i proszę o więcej :) Serdecznie zapraszam do lektury :)
Blog o ulicy Chmielnej w Warszawie - jej smaczkach, jej klimacie, jej zniszczeniach, jej murach pomalowanych graffiti, jej kafejkach, usługach, sklepach oraz o nowej przychodni na Chmielnej - CMP Chmielna, będącej częścią sieci medycznej CMP (Centrum Medyczne Puławska) a także o działaniach Fundacji: Fundacja CMP Czy mogę pomoc?, której celem jest rewitalizacja ulicy CHmielnej
poniedziałek, 21 grudnia 2009
czwartek, 17 grudnia 2009
Projekt rewitalizacji ulicy Chmielnej
Fundacja CMP - Czy Mogę Pomóc rozpoczęła społeczną akcję mająca na celu rewitalizację ul. Chmielnej w Warszawie. Fundacja zaprosiła do współpracy Urząd Dzielnicy Śródmieścia oraz pracownię architektury krajobrazu – Pleneria, która zadba o nowe oblicze tego fragmentu Śródmieścia. Celem wspólnych działań jest wdrożenie projektu rewitalizacji ulicy oraz zachęta do rozpowszechnienia idei dbania o przestrzeń publiczną Warszawy.
Pierwszym etapem rewitalizacji będzie stworzenie wizji miejsca - koncepcja będzie tworzona właśnie przy współpracy z biurem projektowym Pleneria. Kolejnym etapem będzie projekt wykonawczy. Jednakże jego realizacja będzie zależała kosztów i od środków jakie miasto będzie mogło na niego przeznaczyć. Cały projekt zaczyna się od pracy nad stworzeniem mapy do celów projektowych. Dopiero posiadając te mapy (w styczniu) Pleneria rozpocznie prace, szkice i rysunki. Trzymamy kciuki
Pierwszym etapem rewitalizacji będzie stworzenie wizji miejsca - koncepcja będzie tworzona właśnie przy współpracy z biurem projektowym Pleneria. Kolejnym etapem będzie projekt wykonawczy. Jednakże jego realizacja będzie zależała kosztów i od środków jakie miasto będzie mogło na niego przeznaczyć. Cały projekt zaczyna się od pracy nad stworzeniem mapy do celów projektowych. Dopiero posiadając te mapy (w styczniu) Pleneria rozpocznie prace, szkice i rysunki. Trzymamy kciuki
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Stowarzyszenie na Chmielnej rozpoczyna działalność
Kolejna ulica chce być salonem Wawy, jak podaje gazeta wyborcza w artykule Jerzego Majewskiego. Stowarzyszenie na Chmielnej ma zacząć prężnie działać. Będziemy kibicować i chętnie przyłączymy się jako Fundacja do każdej wartościowej inicjatywy - fizycznie z pomocą naszych rąk czy jako partycypacja finansowa w planowanych przez Stowarzyszenie działaniach. Na razie podpisałem się pod dokumentem wyrażającym wolę współpracy. Teraz czas na rozpoczęcie oooooostryyych działań, ostrych jak papryczki - po kolei budynek po budynku. :) Oby do przodu. Panie Stefanie - cieszę się, że Pan startuje.
Moglibyśmy na przykład zrobić zrzutkę - Fundacja część i Stowarzyszenie część kasy na ekipę remontową, choćby na jednego murarze, który ściana po ścianie odbijałby budynki z rąk wandali - czyszczenie, naprawa elewacji, remont, montoring, tabliczki i.... kolejna ściana. I jednocześnie jedna osoba, która na bieżąco pilnuje i naprawia, czyści...
Na zdjęciu Pan Stefan Zamoyski przed siedzibą Stowarzyszenia na Chmielnej 10 z dziennikarzem TVN Warszawa.
Moglibyśmy na przykład zrobić zrzutkę - Fundacja część i Stowarzyszenie część kasy na ekipę remontową, choćby na jednego murarze, który ściana po ścianie odbijałby budynki z rąk wandali - czyszczenie, naprawa elewacji, remont, montoring, tabliczki i.... kolejna ściana. I jednocześnie jedna osoba, która na bieżąco pilnuje i naprawia, czyści...
Na zdjęciu Pan Stefan Zamoyski przed siedzibą Stowarzyszenia na Chmielnej 10 z dziennikarzem TVN Warszawa.
niedziela, 13 grudnia 2009
Sprzątanie ulicy Chmielnej 12.12.2009 - podsumowanie
Plany były duże - ciutkę za duże :) Nie dtoknęliśmy do CHmielnej 21, 22 i 23... Szkoda, rzeczywistość nas nieco jednak ustawiła na baczność i kazała nabrać szacunku do mrozu, wiatru, prądu, krótki kabli, braku ropy, zamarazających grzywek itp :) Błogosławieństwem okazała się herbatka :) Jednak nasze poświęcenie było wielkie i z tego możemy być wszyscy dumni.
Zaczęło się wszystko już przed 8 rano, gdy na Chmielnej pojawił się pierwszy uczestnik akacji - Sebastian z drukarni cyfrowej GRASP. Drukarnia ta zgodziła się nieodpłatnie zalepić witrynę dawnego salonu fryzjerskiego na Chmielnej 14. Lokal od dawna jest nieużywany. Już dawno wyczyściliśmy jego witryny, ale od środka zalepione były brązowym papierem pakowym i kusiły do dalszej dewastacji - stąd pomysł, aby coś z nimi zrobić. Lokal należy do szpitala na Solcu, który udało mi się namówić do współpracy i ostatecznie wczoraj pojawiła się naklejka...
Witryny zostały zalepione z jednej strony informacją o Fundacji CMP Czy Mogę Pomóc, jej partnerach uczestniczących przy projekcie a także informacjami o samej ulicy Chmielnej i jej zdjęciami.
O 9.30 na miejsce zbiórki przyszli wolontariusze - Paweł Tarnowski - koordynator projektu Chmielna, Marta Jabłkowska z dużą częścią rodziny i współpracowników Domu Towarowego Braci Jabłkowskich i jeszcze jeden Paweł, później dołączył do nas również Artur Grabowski z naszej Fundacji. Łącznie, w szczytowym okresie było nas 11 osób - odwiedził nas również Marek Kijewski z firmy Antigraf. Na samym początku wspólnie z nami był również Pan Stefan Zamoyski, który w lokalu przy Chmielnej 10 w niedzielę otwierał drzwi Stowarzyszenia na Chmielnej - organizacji, która wspólnie z nami, albo my wspólnie z nimi - tak czy siak, wspólnie planujemy zmieniać rzeczywistość Chmielnej. Wielkie poświęcenie i walka z przeciwnościami były wspaniałe - czyścili wszyscy - mężczyźni i kobiety, a problemy piętrzyły się przed nami :) Około 10.00 przyjechał przedstawiciel z firmy MJM, przywożąc nam i użyczając również nieodpłatnie dwie myjki - jedną wysokociśnieniową ciepłowodną i drugą zimnowdną na tzw wszelki wypadek. Najpierw przez ponad godzinę mieliśmy duży problem z podłączeniem tej wielkiej myjki ciepłowodnej - ona wymaga siły 380 V, a to nie łatwe aby taką siłę znaleźć, potem okazało się, że z wodą też nie będzie łatwo, bo, pomimo, że kupiłem wcześniej i szybkozłączki i odpowiedni wąż 3/4 cala, to nie pasowała końcówka do kranika. Z pomocą przyszedł sam zarządca nieruchomości, opiekujący się wspólnotą na Chmielnej 10.
Jednocześnie z problemami praca wrzała - zrywaliśmy plakaty, szpachlowaliśmy ściany zdzierając tony naklejek, zaczęliśmy smarować ściany preparatami antygraffiti, które podarowała nam Dzielnica Śrdmieście. Ta brama była jednak naprawdę straszna - wiele lat zaniedbań, które grupka zapaleńców postanowiła oczyścić w ciągu zaledwie jednego dnia.
Około 11.00 było fajne wejście na żywo w TVN Warszawa.W tym czasie wszystkie plakaty były już zdarte (to niebywałe, ile warstw tych plakatów było), ściany pomalowane preparatami antygraffiti a my wciąż walczyliśmy z wodą i prądem, który udało nam się odpalić dosłownie za 15 minut. ;)
Sukces w końcu zatem przyszedł. Ciepła woda fantastycznie radziła sobie z brudem, resztkami naklejek a także z niektórymi rodzajami farby. Kłopot jednak duży polegał na tym, że przez cały wczorajszy dzień temperatura utrzymywała się niestety poniżej zera. Krótko mówiąc - było zimno jak diabli. Na zmianę czyściliśmy elewacje, każdy wziął w tym czynny udział. Najbardziej chyba na pochwały zasłużył Paweł - wolontariusz, informatyk z Uniwersytetu Warszawskiego. Długie włosy zroszone odbijającą się od ściany wodą z odrobinkami odpadających resztek papieru z plakatów szybko zamarzły w minusowej temperaturze...Pochwały należą się wszystkim, ale Paweł był chyba najtwardszy z nas wszystkich. Brawo!
Wielkie podziękowania dla wszystkich członków Rodziny Jabłkowskich - po pierwsze przyszli najliczniej - rewelacja, po drugie przyszli do aktywnej pomocy i zaczęli błyskawicznie działać, po trzecie przynieśli pączki, po czwarte zaopiekowali się nami i przygarnęli na herbatę, kiedy jak Sybiracy, mokrzy zaczęliśmy dygotać z zimna. Ja sam odmroziłem sobie palce u rąk i nóg, bo staliśmy właściwie w wodzie, inni z pewnością nie mniej oberwali od pogody w dniu wczorajszym. Ich dowcip, przyjacielska postawa, gotowość do działania mogą być wzorem dla całej ulicy - naprawdę chylę czoła. Mam nadzieję, że do projektu dołączą się też inni. Dom Towarowy Braci Jabłkowskich wspiera Projekt Chmielna zarówno finansowo jak i swoją własną aktywną pomocą. Dziękuję.
Kiedy właściwie wszystko, co mogliśmy na daną chwilę zrobić w bramie na Chmielnej 10, już zrobiliśmy, chcieliśmy się przenieść do Chmielnej 8 - do budynku Cepelii, ale.... jak na złość jedyna nasza szansa na podłączenie się do wody prysnęła - nie można było znaleźć człowieka odpowiedzialnego za hydrant. Była już 14, ściany Cepelii pomazane preparatem antygraffiti, a my nie sięgamy do nich z wodą. Już chcałem odpuścić, ale upór Pawła Tarnowskiego i chęć działania całej grupy ostatecznie spowodowały, że wsiedliśmy z Pawłem do mojego auta i pojechaliśmy szybko do Arkadii do Leroy Merlin, gdzie kupiliśmy dodatkowy wąż gumowy i szybkozłączki. Już wsiadaliśmy do samochodu, już godzina 14.45 a tu telefon, że zabranie tez przedłużacza siłowego 380 V. Szybka decyzja Jabłkowskich - kupujcie na nasz koszt i... kupiliśmy. Na miejscu byliśmy z powrotem koło 15.30. Już było ciemno. Ropa w myjce się skończyła. Szlag by to trafił - mamy tylko zimną wodę - na dworze minusowa temperatura, ale jakiś wiatr powoduje, że tak naprawdę jest jeszcze zimniej. Wsio podłączone - pojechaliśmy pod cepelię - szorujemy i zmywamy do upadłego, ręce bolą, ludzie się wciąż zmieniają... Mamy za mało szczotek ryżowych. Ok - zmywamy. Wąż, mimo, że miał już łącznie blisko 60 m długości i tak nie starczył do końca... To co udało nam się zmyć, zeszło z farbą... W tym tygodniu będziemy zatem jeszcze malować... Słaba ta farba była, ale szkoda, bo tyle pracy a efekt mizerny....
Skończyliśmy po 17.00. Umęczeni, mokrzy. Na koniec Paweł Tarnowski w całkowicie przemoczonych rękawiczkach jeszcze starał się poprawić Cepelię...Twardziel... :)
O i tyle - kolejna akcja na wiosnę, kiedy będzie cieplej. Dziękuję wszystkim, którzy bezinteresownie, poświęcając własny czas w sobotę przyszli działać i wspierać działających. Cieszę się, że miałem okazję poznać tak wspaniałych ludzi - to niesłychanie buduje. Wszystkim bardzo dziękuję. Z pewnością jeszcze tu wrócimy... :) Wierzę, że na następnej akcji będzie nas więcej!
I... na pewno zwyciężymy... :)
pozdrawiam
Paweł Walicki
Na koniec krótki, lecz budujący film, jak fajnie schodziło graffiti :)
I... na pewno zwyciężymy... :)
Zaczęło się wszystko już przed 8 rano, gdy na Chmielnej pojawił się pierwszy uczestnik akacji - Sebastian z drukarni cyfrowej GRASP. Drukarnia ta zgodziła się nieodpłatnie zalepić witrynę dawnego salonu fryzjerskiego na Chmielnej 14. Lokal od dawna jest nieużywany. Już dawno wyczyściliśmy jego witryny, ale od środka zalepione były brązowym papierem pakowym i kusiły do dalszej dewastacji - stąd pomysł, aby coś z nimi zrobić. Lokal należy do szpitala na Solcu, który udało mi się namówić do współpracy i ostatecznie wczoraj pojawiła się naklejka...
Witryny zostały zalepione z jednej strony informacją o Fundacji CMP Czy Mogę Pomóc, jej partnerach uczestniczących przy projekcie a także informacjami o samej ulicy Chmielnej i jej zdjęciami.
O 9.30 na miejsce zbiórki przyszli wolontariusze - Paweł Tarnowski - koordynator projektu Chmielna, Marta Jabłkowska z dużą częścią rodziny i współpracowników Domu Towarowego Braci Jabłkowskich i jeszcze jeden Paweł, później dołączył do nas również Artur Grabowski z naszej Fundacji. Łącznie, w szczytowym okresie było nas 11 osób - odwiedził nas również Marek Kijewski z firmy Antigraf. Na samym początku wspólnie z nami był również Pan Stefan Zamoyski, który w lokalu przy Chmielnej 10 w niedzielę otwierał drzwi Stowarzyszenia na Chmielnej - organizacji, która wspólnie z nami, albo my wspólnie z nimi - tak czy siak, wspólnie planujemy zmieniać rzeczywistość Chmielnej. Wielkie poświęcenie i walka z przeciwnościami były wspaniałe - czyścili wszyscy - mężczyźni i kobiety, a problemy piętrzyły się przed nami :) Około 10.00 przyjechał przedstawiciel z firmy MJM, przywożąc nam i użyczając również nieodpłatnie dwie myjki - jedną wysokociśnieniową ciepłowodną i drugą zimnowdną na tzw wszelki wypadek. Najpierw przez ponad godzinę mieliśmy duży problem z podłączeniem tej wielkiej myjki ciepłowodnej - ona wymaga siły 380 V, a to nie łatwe aby taką siłę znaleźć, potem okazało się, że z wodą też nie będzie łatwo, bo, pomimo, że kupiłem wcześniej i szybkozłączki i odpowiedni wąż 3/4 cala, to nie pasowała końcówka do kranika. Z pomocą przyszedł sam zarządca nieruchomości, opiekujący się wspólnotą na Chmielnej 10.
Jednocześnie z problemami praca wrzała - zrywaliśmy plakaty, szpachlowaliśmy ściany zdzierając tony naklejek, zaczęliśmy smarować ściany preparatami antygraffiti, które podarowała nam Dzielnica Śrdmieście. Ta brama była jednak naprawdę straszna - wiele lat zaniedbań, które grupka zapaleńców postanowiła oczyścić w ciągu zaledwie jednego dnia.
Około 11.00 było fajne wejście na żywo w TVN Warszawa.W tym czasie wszystkie plakaty były już zdarte (to niebywałe, ile warstw tych plakatów było), ściany pomalowane preparatami antygraffiti a my wciąż walczyliśmy z wodą i prądem, który udało nam się odpalić dosłownie za 15 minut. ;)
Sukces w końcu zatem przyszedł. Ciepła woda fantastycznie radziła sobie z brudem, resztkami naklejek a także z niektórymi rodzajami farby. Kłopot jednak duży polegał na tym, że przez cały wczorajszy dzień temperatura utrzymywała się niestety poniżej zera. Krótko mówiąc - było zimno jak diabli. Na zmianę czyściliśmy elewacje, każdy wziął w tym czynny udział. Najbardziej chyba na pochwały zasłużył Paweł - wolontariusz, informatyk z Uniwersytetu Warszawskiego. Długie włosy zroszone odbijającą się od ściany wodą z odrobinkami odpadających resztek papieru z plakatów szybko zamarzły w minusowej temperaturze...Pochwały należą się wszystkim, ale Paweł był chyba najtwardszy z nas wszystkich. Brawo!
Wielkie podziękowania dla wszystkich członków Rodziny Jabłkowskich - po pierwsze przyszli najliczniej - rewelacja, po drugie przyszli do aktywnej pomocy i zaczęli błyskawicznie działać, po trzecie przynieśli pączki, po czwarte zaopiekowali się nami i przygarnęli na herbatę, kiedy jak Sybiracy, mokrzy zaczęliśmy dygotać z zimna. Ja sam odmroziłem sobie palce u rąk i nóg, bo staliśmy właściwie w wodzie, inni z pewnością nie mniej oberwali od pogody w dniu wczorajszym. Ich dowcip, przyjacielska postawa, gotowość do działania mogą być wzorem dla całej ulicy - naprawdę chylę czoła. Mam nadzieję, że do projektu dołączą się też inni. Dom Towarowy Braci Jabłkowskich wspiera Projekt Chmielna zarówno finansowo jak i swoją własną aktywną pomocą. Dziękuję.
Kiedy właściwie wszystko, co mogliśmy na daną chwilę zrobić w bramie na Chmielnej 10, już zrobiliśmy, chcieliśmy się przenieść do Chmielnej 8 - do budynku Cepelii, ale.... jak na złość jedyna nasza szansa na podłączenie się do wody prysnęła - nie można było znaleźć człowieka odpowiedzialnego za hydrant. Była już 14, ściany Cepelii pomazane preparatem antygraffiti, a my nie sięgamy do nich z wodą. Już chcałem odpuścić, ale upór Pawła Tarnowskiego i chęć działania całej grupy ostatecznie spowodowały, że wsiedliśmy z Pawłem do mojego auta i pojechaliśmy szybko do Arkadii do Leroy Merlin, gdzie kupiliśmy dodatkowy wąż gumowy i szybkozłączki. Już wsiadaliśmy do samochodu, już godzina 14.45 a tu telefon, że zabranie tez przedłużacza siłowego 380 V. Szybka decyzja Jabłkowskich - kupujcie na nasz koszt i... kupiliśmy. Na miejscu byliśmy z powrotem koło 15.30. Już było ciemno. Ropa w myjce się skończyła. Szlag by to trafił - mamy tylko zimną wodę - na dworze minusowa temperatura, ale jakiś wiatr powoduje, że tak naprawdę jest jeszcze zimniej. Wsio podłączone - pojechaliśmy pod cepelię - szorujemy i zmywamy do upadłego, ręce bolą, ludzie się wciąż zmieniają... Mamy za mało szczotek ryżowych. Ok - zmywamy. Wąż, mimo, że miał już łącznie blisko 60 m długości i tak nie starczył do końca... To co udało nam się zmyć, zeszło z farbą... W tym tygodniu będziemy zatem jeszcze malować... Słaba ta farba była, ale szkoda, bo tyle pracy a efekt mizerny....
Skończyliśmy po 17.00. Umęczeni, mokrzy. Na koniec Paweł Tarnowski w całkowicie przemoczonych rękawiczkach jeszcze starał się poprawić Cepelię...Twardziel... :)
O i tyle - kolejna akcja na wiosnę, kiedy będzie cieplej. Dziękuję wszystkim, którzy bezinteresownie, poświęcając własny czas w sobotę przyszli działać i wspierać działających. Cieszę się, że miałem okazję poznać tak wspaniałych ludzi - to niesłychanie buduje. Wszystkim bardzo dziękuję. Z pewnością jeszcze tu wrócimy... :) Wierzę, że na następnej akcji będzie nas więcej!
I... na pewno zwyciężymy... :)
pozdrawiam
Paweł Walicki
Na koniec krótki, lecz budujący film, jak fajnie schodziło graffiti :)
I... na pewno zwyciężymy... :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)















